Szybcy I Wsciekli 6 Download

Szybkie samochody, wartości rodzinne, hollywoodzkie gwiazdy i jazda bez trzymanki (dosłowna). Odcinek szósty.

„Szybcy i wściekli 6″ to kwintesencja dzisiejszego Hollywood: duże gwiazdy, prędkość i widowiskowość ważniejsza od logiki, wielkie i proste emocje, kolejna (i wcale nie ostatnia) część cyklu. Chyba nie pominąłem niczego.

Zaczęło się wszystko dwanaście lat temu sensacyjnym filmem pełnym wyścigów samochodowych w którym główne role zagrali Vin Diesel, Paul Walker, Michelle Rodriguez i Jordana Brewster. I żadne z nich nie zagrało we wszystkich kolejnych filmach. I wszyscy są w tym najnowszym. Serial „Szybcy i wściekli” to rewelacyjny przykład filmowej sagi, która złapała drugi oddech. Po pierwszym popularnym filmie, w drugim z gwiazd został tylko Paul Walker, trzeci z podtytułem „Tokyo Drift” był też o ulicznych wyścigach i podrasowanych autach, ale fabularnie poza jedną sceną w której pojawia się na moment Vin Diesel nie sposób go było dokleić do poprzednich. Wydawało się, że jak wiele innych serii, „Szybcy i wściekli” będą powoli dogasać kolejnymi częściami kręconymi wprost na rynek wideo (już proponowałem, by nakręcić jedną o warszawskim nocnym życiu kierowców z podtytułem „Warsaw Holes”).

Tymczasem i Hollywood zrozumiało, że najlepiej żyje się z porządnych kontynuacji i akurat cała pierwotna obsada była niedrogo do wzięcia. Powstała więc część czwarta, która okazała się wielkim hitem – w USA równie wielkim jak pierwszy film, a na świecie kilkukrotnie większym. Piąta część stała się więc oczywistością – do obsady dołączył Dwayne „The Rock” Johnson i w efekcie dostaliśmy jeszcze większy przebój kinowy. To wszystko możecie w teledyskowym skrócie zobaczyć podczas napisów początkowych w szóstce.

Bo oto nadeszli, czy raczej nadjechali szóści „ Szybcy I Wsciekli 6 Download “. Czwórka postaci znanych od początku, plus dwa razy tyle nazbieranych po drodze (naprawdę, naliczyłem dwanaście postaci, które pojawiły się już wcześniej) – czyż można to nazwać inaczej niż serialem? Telenowelą? To słowo pasuje najlepiej bo tu także naprawdę chodzi o miłość, rodzinę, emocje. Jest też oczywiście mnóstwo rozpędzonych samochodów, broni palnej i walk wręcz, ale najważniejsza jest rodzina. Najnowsza odsłona cyklu – podobnie jak poprzednie – nie próbuje niczego udawać. Ma być jasno, wyraziście i szybko. Samochody traktowane są wręcz jak obiekty erotyczne – zobaczcie z jakim namaszczeniem i jak często wmontowano zbliżenia na moment zmiany biegu. Fabularne perypetie są proste i właśnie na poziomie telenowelowym – trudno inaczej nazwać pomysł na powrót do fabuły zabitej w czwartej części postaci granej przez Michelle Rodriguez. Sekwencje akcji momentami przypominają nieprawdopodobne pomysły ze starych Bondów (acz znacznie lepiej wykonane). Galeria czarnych charakterów przywodzi na myśl strukturę komiksów superbohaterskich sprzed pół wieku – każdy dobry ma swój zły odpowiednik. I to wszystko w zadziwiający sposób łączy się w spójną całość. I świetnie się ogląda. I twórcy filmu nie jeden raz wręcz mrugają do nas z ekranu – my wiemy, że wy wiecie, że to wszystko taka zabawa. Jedziemy dalej.

I faktycznie jadą dalej, bo puenta filmu jest równocześnie wstępem do części siódmej. I starając się nie zdradzić nic z fabuły szóstki (powiem tylko, że w największej mierze to film londyński – to miasto jest jeszcze jednym pełnowymiarowym bohaterem filmu i wygląda naprawdę pięknie) powiem tylko, że w siódemce natrafią na naprawdę twardego przeciwnika. Takiego, który od razu nam się kojarzy z kinem pełnym rozpędzonych samochodów. Ja już się nie mogę doczekać.

Categories: Uncategorized

Leave a Reply